Nasze wyprawy
MAURITIUS
autor: Paulina Pacyńska
Mauritius to wyspa pięciogwiazdkowa. Wszystko tutaj jest naj... najpiękniejsze plaże, najdroższe hotele i najwspanialsze wakacje.
Mauritius stał się modny. Już sama nazwa pachnie egzotyką. A potem dochodzą opowieści ludzi, którzy na Mauritiusie nurkowali, polowali na rekiny, łowili włóczniki, wylegiwali się na plażach, pływali na desce, grali w golfa - a wierna służba donosiła zimne drinki. Raj znudzonego mieszczucha. Eden bogatego japiszona. Obrazek z folderów turystycznych. Wyspa na południowych oceanach - palmy, plaże, sprawna obsługa i uśmiechnięci ciemnoskórzy tubylcy. Dodatkowo: działają komórki, nie ma problemu z dostępem do Internetu, klimatyzacja nie zawodzi, banki sprawne, drogi równe, ceny umiarkowane. Podsumowując - coś okropnego. W dodatku - to prawda…
A zatem dlaczego?
- BO KAŻDY PRZEWODNIK ZACZYNA SIĘ OD WYPOWIEDZI MARKA TWAINA, ŻE BÓG NAJPIERW STWORZYŁ MAURITIUS, A POTEM NA JEGO OBRAZ I PODOBIEŃSTWO STWORZYŁ RAJ
- BO MIESZANINA BRYTYJSKIEGO KOLONIALIZMU, FRANCUSKIEJ TRADYCJI I HINDUSKIEJ (PRZEWAŻNIE) LUDNOŚCI DAŁA NIEZWYKŁĄ, KREOLSKĄ MIESZANKĘ
- BO TRAFIASZ DO TROPIKALNEGO KRAJU, ALE BEZ „ZŁEJ” STRONY TROPIKÓW - CHORÓB, JADOWITYCH ZWIERZĄT ITD
- BO STĄD POCHODZI SŁYNNY ZNACZEK „BŁĘKITNY MAURITIUS” (KTO W MŁODOŚCI CZYTAŁ KOMIKSY Z KAPITANEM ŻBIKIEM W ROLI GŁÓWNEJ TEN ZROZUMIE)
- BO MOŻNA (OCZYWIŚCIE W WERSJI TURYSTYCZNEJ) OBEJRZEĆ UNIKALNĄ FAUNĘ I FLORĘ WYSPY
- BO RZECZYWIŚCIE POZIOM USŁUG JEST BARDZO WYSOKI
- BO TO DOSKONAŁY POMYSŁ NA LENIWE WAKACJE
Na Mauritius wcale nie jest mega daleko. Z Frankfurtu lot trwa 11,5 godziny. Na miejscu przesuwamy zegarki 3 godziny do przodu.
Obywatele RP mogą przebywać bez wiz na terytorium Republiki Mauritiusa łącznie 180 dni w roku kalendarzowym, o ile spełniają następujące warunki: mają bilet powrotny, potwierdzoną rezerwację miejsca zamieszkania oraz środki niezbędne do utrzymania w czasie pobytu (ok. 100 USD na dzień), a ważność ich paszportu w dniu planowanego opuszczenia terytorium Republiki Mauritiusa będzie wynosić co najmniej 6 miesięcy.
Zacznę od ludzi. Na Mauritiusie mieszka ich bardzo dużo. Wyspa ma wymiary 63 x 40 km a mieszka tam na stałe ok 1,2 mln ludzi. Jak odkryto Mauritius był on niezamieszkany. Zaludnianie rozpoczęli Holendrzy, potem Francuzi wraz z czarnymi niewolnicami (tak powstali Kreole). Potem przyjechali Anglicy i sprowadzili Hindusów do pracy. Wszystko się wymieszało i powstali atrakcyjni tubylcy. Wmieszali się potem w to wszystko handlarze z Chin i trochę zepsuli . Tak jak różnorodni są ludzie, tak też kultura i zwyczaje są pomieszane. Urzędowym językiem jest angielski, ale ludzie mówią raczej po kreolsku, który brzmi dla nas jak francuski, ale koło francuskiego on leżał dawno dawno temu. Aczkolwiek napisy wszędzie są po angielsku i francusku a ceny podaje się w rupiach i w euro. Mieszkańcy nie są bogaci, ale nie panuje tam nędza. Wszyscy są bardzo mili i uśmiechnięci. Nie są natrętni, zawsze skorzy do pomocy. Najlepszymi przewodnikami są taksówkarze. Za 60€ można wynająć taxi na cały dzień i zobaczyć najciekawsze miejsca. A jest co oglądać. Ale o tym za chwilę. W każdym razie można również wypożyczyć samochód, ale RUCH JEST LEWOSTRONNY!!!! Więc pewnie większość naszych turystów się na to nie odważa.
Wyspa jest baaaardzo zielona. To nic innego jak wystający 800 m ponad ocean wygasły wulkan Trou aux Cerfs. Na szczycie jest taras widokowy, z którego można podziwiać kawał wyspy, a przy dobrej widoczności widać Reunion – oddalony o 200 km.
W głębi wyspy jest prawdziwa dżungla z nielicznymi już drzewami hebanowymi i obwieszonymi kokosami palmami. Mnóstwo jest pól herbacianych i plantacji trzciny cukrowej (brązowy cukier z Mauritiusa można kupić w sklepach w Polsce. My np. pijemy kawę z tym cukrem). Ta zieleń to na pewno dlatego, że często pada delikatny deszczyk. Pora deszczowa jest niby od stycznia do maja, ale również w tym czasie można tam śmiało jechać. Może nas spotkać najwyżej godzinny deszczyk. Cyklony występujące w tamtych rejonach też jakoś dziwnie Mauritius omijają.
Nie ma na Mauritiusie jakiś wielkich zwierząt. Jest rezerwat krokodyli, które dla turystów sprowadzono z Madagaskaru. Można tam pojechać na wycieczkę fakultatywną. Jest mnóstwo jaszczurek, ale nie groźnych, małpek i kolorowych ptaszków. Takie małe pomarańczowe latają wszędzie jak u nas wróble i żebrzą na tarasach hotelowych o jakieś okruszki. Symbolem Mauritiusa jest ptak Dodo. Ten gatunek już wyginął, ale kiedyś tam żył (biegające 2,5 kg ptaszyska, które zjedli najeźdźcy). Na pamiątkę przywozi się stamtąd Dodo pod wszelkimi postaciami, na koszulkach, kubkach, pocztówkach, figurki itp.
Miejscem, które warto zobaczyć na wyspie jest Chamarel na południu. Jest to pagórek wśród ananasowców, bananowców i kawy który jest w siedmiu kolorach ziemi. Ziemia w tym miejscu mieni się kolorami: odcieniami różowego, brązowego, pomarańczowego, po prostu tęczowa. Widok zapiera dech, a gdyby tego było mało to jest wielki wodospad który wieńczy ten bajkowy krajobraz. Oczywiście z tego miejsca przywozi się na pamiątkę szklane buteleczki i breloczki z kolorowym piaskiem. Breloczek kosztuje ok. 15 rupii, więc niecałego dolara.
Będąc na wyspie trzeba tez zaliczyć stolicę Port Luis. Stare miasto jak wiele innych, ale jest to mekka zakupoholików. Port Luis to jedna wielka strefa bezcłowa!! Mnóstwo sklepów z markowymi rzeczami, biżuterią, zegarkami. Podobno wspaniałej jakości kaszmir, bawełna i jedwabie można nabyć na wielkich bazarach. Trzeba się targować. Z ceny można zejść nawet o 90 %. Dodatkową atrakcja wielu wycieczek jest wizyta w fabryce modeli okrętów i statków; chyba ciekawsze niż fabryka dywanów i perfum w „krajach bliskiego zasięgu”.
Na koniec najgłówniejsza przyczyna dlaczego ludzie chcą albo powinni chcieć jechać na Mauritius: NURKOWANIE!!!
Regiony – miejscowości turystyczne podzielę właśnie wg warunków do nurkowania. Podwodny świat to jeden z głównych walorów tego miejsca. W końcu jak raj to raj!!
Grand Baie – turystyczna stolica wyspy. Na północy. Tu można pobalować do rana przy kreolskiej (i nie tylko) muzyce zakrapiając frutti di mare pysznym białym rumem. Wszakże homar też lubi pływać… Mnóstwo tu knajpek, restauracji droższych i tańszych (najtańsze chińskie jak zwykle) kilka fajnych dyskotek ogólnodostępnych Rano na pięknej plaży smakuje bardzo popularne na wyspie piwko Phoenix lub Blue Marlin. Grand Baie tętni życiem cały rok, ponieważ są tu spokojne wody, jest płytko i nurkować można o każdej porze roku. Każdy znajdzie coś dla siebie. Początkującym wystarczy maska i rurka. Rybki pływające przy brzegu są małe i niegroźne, ponieważ Grand Baie to wylęgarnia ryb (pewnie właśnie dlatego, że są te spokojne wody) więc pływa tego pełno całymi ławicami. Wokół oczywiście przepiękne wachlarze koralowców. Jest tez coś dla starych wyjadaczy. W okolicach Grand Baie jest 6 zatopionych wraków oraz tzw stara skała cała porośnięta, na głębokości 27 m spoczywa wielgachna czterometrowa kotwica. Około 20 km od brzegu między październikiem a kwietniem jest cos EXTRA!! Mała wysepka (Gołębia Skała) przy której w wodzie jest odwrócony stożek skalny. Fale odbijając się od niego bardzo się pienią i powstają miliony bąbelków. Rekiny wypatrzyły sobie to miejsce i przypływają się dotlenić. Dziesiątki bestii przypływa tam i kłębią się wokół tej skałki nie zwracając w ogóle uwagi na obserwujących to zjawisko nurków. Taki eXtreme dla zuchów!! Nazywają to miejsce gniazdem rekinów.
PRZY GRAND BAIE TUI MA HOTEL LE CANONNIER 4*
Jeden z ładniejszych w tej części wyspy, oczywiście z bazą nurkową.
BELLE MARE – największe skupisko 5* hoteli na wyspie. Wschodnie wybrzeże. Tuż obok piękne pole golfowe przy lagunie. Słowem luksusy i piękne widoki. Oczywiście jest i rafa. Każdy 5* hotel ma swoją szkółkę nurkową. Turyści z mniejszych hoteli, w których nie ma szkółek, mogą korzystać z tych co są w innych hotelach. Kluby oprócz kursów nurkowania proponują również rejsy łodzią ze szklanym dnem, wyprawy na ryby, żaglówki, kajaki i wszelki sprzęt pływający. W płytkich wodach przy samej rafie można z rurka i maska obserwować polowania tuńczyków oraz niewielkie rafowe rekinki, brr… Bardziej wprawieni mogą zanurzyć się na głębokość 27-35 m i podziwiać Las Gorgoniowy, czyli wachlarze koralowe dochodzące do 2 m średnicy!!!
Prawdziwym hitem w tej okolicy jest tzw. "pralka" czyli nurkowanie w silnym prądzie powodowanym przez wody opuszczające lagunę i z dużym impetem zderzające się w jedynej w tej okolicy przerwie w rafie (La Passe), z wodami otwartego oceanu. Silny, denny prąd wyciąga nurkujących z płytkiej laguny w stronę morza. Płynąc wąskim kanionem, co jakiś czas natrafiamy na jego szersze fragmenty. W tych naturalnych amfiteatrach o średnicy kilkunastu metrów nad głowami nurkujących odbywają się niezwykłe spektakle. To dla wtajemniczonych.
W okresie od maja do września lepiej jednak unikać wschodniego wybrzeża ze względu na bardzo wysokie fale. Ocean jest bardzo wzburzony i nie można się kąpać. Wówczas lepiej wybrać całoroczną zatokę Grand Baie.
Najbardziej znane hotele w tej części to Prince Marice, Beu Rivage, Residence, Le Tauesrock oraz występujący w TUI CONSTANCE BELLE MARE PLAGE przy samym polu golfowym.
BLUE BAY – jak sama nazwa wskazuje – wielki błękit . Od niedawna jest to park narodowy który można podziwiać z maską i rurką. Woda najczęściej ma 30 stopni. Maksymalnie 3 m głębokości więc dla amatorów kąpieli i snurkowania raj. Bazy nurkowe oczywiście przy każdym większym hotelu. Wszelkie sporty wodne oczywiście dostępne. Dla zawodowców oczywiście znajdzie się cukiereczek – wrak żaglowca Syrius z 1810 roku w trzech częściach spoczywa na głębokości od 12 do 20 m w Colorado Canzon. Wokół niego różnobarwne korale i rybki.
Zatoka Blue Bay leży na południowym wschodzie wyspy. Niedaleko lotniska, dlatego czasem słychać samoloty, ale turkusowa woda i piała plaża na pewno to wynagradza. Samo miasteczko Blue Bay jest niewielkie. Sporo tam domków letniskowych z basenami.
Najpiękniejszy hotel w tej części to HOTEL SHANDRANI RESORT 5* (w TUI jest). Jakby komuś było mało to ten hotel ma 3 plaże (piaszczyste) a 200 m od brzegu jest maleńka bezludna wysepka kokosowa. Można tam sobie popłynąć z ukochanym na bezludną plażę i polepić babki albo.. wziąć ślub.



















